Przez trzy miesiące śledziłam drogę Zosi i Marcina do zmiany. To pierwszy tak kompleksowy projekt, któremu miałam okazję się przyglądać, przemyślany w każdym calu i podchodzący do metamorfozy holistycznie, czyli całościowo. Bo liczy się wszystko - praca nad sylwetką, to, co się je, ale i to, co się pije, a nawet to, czy i jak się relaksuje na co dzień i jak się myśli o sobie. Liczy się to, co wspólnie zdziałać mogą medycyna estetyczna, stylista, wizażysta, fryzjer. Praca całego zespołu profesjonalistów, ale i ogromna praca nad sobą, jaką wykonali nasi Bohaterowie, zaowocowały efektem, który przeszedł najśmielsze oczekiwania. Mogę tylko napisać: wielkie brawa dla wszystkich.  

Orion Beauty Center było partnerem projektu Metamorfozy 2016 od samego początku, czyli od momentu wyboru Finalistów, którzy na trzy miesiące oddali się w ręce ekspertów od zdrowia, dobrego samopoczucia i wyglądu. Dzięki wpisom na blogu mogliście podglądać wizyty Zosi w naszym centrum. Przypomnijmy zabiegi, którym poddała ją nasza Pani Doktor:
- laser frakcyjny CO2, zabieg powtarzany dwukrotnie dla pogłębienia i utrwalenia efektu,
- toksyna botulinowa dla wygładzenia zmarszczek na na czole i kurzych łapek,
- kwas hialuronowy dla zredukowania bruzd nosowo-wargowych i podkreślenia piękna ust,
- karboksyterapia dla zniwelowania cieni pod oczami. 

Zosia na początku swojej drogi, gotowa na zmianę:

 

 


A teraz mocno trzymajcie szczęki... Oto Zosia po metamorfozie i efekty m.in. naszych zabiegów:
 

 
Marcin intensywnie pracował nad swoją sylwetką, a ponieważ Pani Doktor nie znalazła w jego przypadku wskazań do zabiegów medycyny estetycznej, nie poznaliście go w moich relacjach. Za to możecie zobaczyć, jak świetnie oboje - i Marcin i Zosia - wyglądają dziś:
 
 
Jak widać na zdjęciu, ja ciągle próbuję podnieść z podłogi szczękę. A tak na serio, to obie z Panią Doktor jesteśmy przeszczęśliwe, że mogłyśmy być częścią tego projektu, który - uwaga! - ma być kontynuowany. Piszę to tak na wszelki wypadek, gdyby komuś z Was marzyła się taka zmiana. A Zosi i Marcinowi życzę, żeby ta zmiana nigdy nie przestała ich cieszyć.