Zima to nie jest moja pora roku. Mam skórę wrażliwą, z tendencją do pękających naczynek, która nie lubi siarczystych mrozów, silnych wiatrów i częstych zmian temperatur. Dlatego przed wyjazdem na ferie wpadłam do naszej Pani Kosmetolog z pytaniem, jak się uchronić przed zaczerwienieniem, pieczeniem i nieprzyjemnym ściągnięciem skóry twarzy, które jest zwykle moją nieodłączną pamiątką z zimowych podróży. Jakiś tam krem i jakieś tam smarowanie buzi z przypadku, kiedy się przypomni - wierzcie mi, nie działają. Zwykle nawilżamy twarz, ale to dobre rozwiązanie, jeżeli tylko przemykamy z domu do samochodu i z samochodu do biura. Na nartach, podczas górskich wędrówek albo nadmorskich spacerów (tak, tak, morze o tej porze roku jest bardzo pociągające) - natłuszczamy dobrym kremem ochronnym, który stworzy na skórze tzw. okluzję. Idealny krem musi zawierać kwasy tłuszczowe, ceramidy i triglicerydy. Pani Kosmetolog zaleciła mi także szukane w składach wosku pszczelego, wazeliny czy parafiny. I jeszcze jedna bardzo ważna uwaga dla narciarek - krem musi mieć koniecznie wysoki filtr ochronny, ponieważ promienie UV odbijają się mocno od białego puchu. Uzbrojona w przestrogi i dobry krem, wyruszyłam oddawać się beztrosko zimowemu szaleństwu. 

Po powrocie moje nogi zaprowadziły mnie znowu do Ordon Beauty Center, tym razem... za radą podologa. Podobno dobry pedicure to nie tylko dbałość o stopy, ale również... o obuwie. Zimą nasze buty często są wilgotne, a jeżeli mamy do tego problem z potliwością stóp albo często uprawiamy jakiś sport - nasze obuwie staje się idealnym środowiskiem dla rozwoju grzybów i bakterii. Nowa usługa w Ordon Beauty Center spadła mi z nieba idealnie po powrocie z nart. Urządzenie Shoefresh jest genialne! Dezynfekuje oraz osusza buty, sterylizując je przy pomocy ozonu. Zaszalałam i odświeżyłam przy okazji skarpety, rękawice i kask. Bardzo Wam polecam tę usługę, tym bardziej, że nie jest powszechnie dostępna na Śląsku.

I wiecie co? NIech tam sobie dalej śnieży, wieje i mrozi, ja się już nasyciłam zimą po czubek ubranej w czapę z pomponem głowy. Wczoraj przeczytałam w internecie, że do wiosny zaledwie 50 dni. I chyba powoli przestawiam się na ten tryb, bo poprosiłam Panią Doktor, żeby mnie zapisała na endermologię. Drżyjcie fałdki, koniec z beztroskim ukrywaniem się pod swetrami!