Nie pada! Napiszę więcej - świeci słońce! Miła odmiana, prawda?
Myślę, że Wasze twarze też zamarzyły już o odmianie. I że są tak samo zmęczone zimą, jak Wy same. Przez ostatnie pół roku, dłużej niż zazwyczaj, nasza skóra była narażona na niskie temperatury, wiatr, ostre i suche powietrze. Nic dziwnego, że jest szara, pozbawiona witalności, w kondycji - delikatnie pisząc - kiepskawej. Zdecydowanie trzeba jej pomóc. Nie wiem, jak Wy, ale ja - kiedy do moich okien puka maj, nabieram nowej ochoty na wszystko. Maj równa się dla mnie kobiecość, blask i świeżość. U progu maja chce mi się rozbłysnąć zdrową skórą, dosyć już tej szarzyzny! Zobaczcie, jakie piękne są pąki kwiatów na drzewach, jak intensywnie zielone, witalne liście, aż im się tej nowej, wiosennej siły, zazdrości. Bierzmy się za siebie, babki, bo naprawdę nie wypada zostawać w tyle, kiedy się natura tak rozbujała.

Dzisiaj chciałabym Wam polecić zabieg, który wychwalałam pod niebiosa już wielokrotnie. Restylane Skinboosters - mój faworyt, jeśli chodzi o kompleksową rewitalizację skóry. Znowu w roli głównej nieoceniony kwas hialuronowy, który dociera do samej istoty problemu, nawilża skórę w jej najgłębszych warstwach, a ona różowieje, jak kwiaty jabłoni. To trochę tak, jak z deszczem, po kórym wszystko rozkwita i nabiera soczystego, zdrowego koloru. Gładkość, elastyczność, sprężystość - czy można wyobrazić sobie lepszą kreację na wiosnę? Efektów nie trzeba szukać z lupą, bo są widoczne gołym okiem. Nie obawiajcie się skutków ubocznych, bo to zabieg bezpieczny i przyjazny. Już po kilku seriach mikronakłuwań Wasza twarz obudzi się z zimowego snu. Ja pięknie sobie tym zabiegiem uzupełniam efekty terapii laserowej. Restylane Skinboosters to taka moja kropka nad "i", dodająca nawilżającego powera. Zabieg ten z powodzeniem można stosować również prewencyjnie. Podlewamy swoje kwiaty w ogrodzie albo w balkonowej skrzynce, bo przecież bez wody padną. Tak samo pamiętać możemy o tym, jak ważne jest "podlewanie" swojej twarzy, odpowiednio wcześniej, nie wtedy dopiero, kiedy jest wysuszona jak hubka. 

No, mam nadzieję, że wjechałam Wam na urodową ambicję! To teraz się dobrze bawimy, korzystamy z majóweczki, a po powrocie - umawiamy się na zabieg działający cuda. To moje wyzwanie dla Was na maj: dotrzymać kroku wiośnie.