Żeby nie było, że ja tylko wiecznie w lustro patrzę i urodę poprawiam, dziś słów kilka o zaprzyjaźnionej Fundacji, którą wspiera Pani Doktor. Prawda, że logo przepiękne? Jak motyle skrzydła. Ale najpiękniejsze jest to, co Prezes Fundacji - Agnieszka Fudali i jej Zespół robią dla innych. 

Jak piszą na swojej STRONIE, wszystko zaczęło się od spontanicznego pomysłu zorganizowania zbiórki rzeczy, którymi można by w Mikołajki obdarować dzieci z Domu Dziecka w Równem, 40 km od Warszawy. 
Facebookowa akcja przerodziła się w wydarzenie przerastające wszelkie oczekiwania pomysłodawczyni. Zebrano ogromne ilości słodyczy, kosmetyków, ubrań, książek, gier, zabawek, itp. 
Skrzydła zatrzepotały po raz pierwszy.
A potem zorganizowano dzieciom jednodniową wycieczkę do stolicy, pełną atrakcji dzięki bezinteresownemu wsparciu wielu osób i instytucji. 

Tak sobie myślę, że pomaganie jest, jak bycie na ciągłym haju. Skrzydła wyrastają nie tylko obdarowanym, ale 
i darczyńcom. Pomaganie uzależnia. Kto raz spróbował, będzie chciał więcej i więcej. W lipcu 2014 roku Agnieszka Fudali, Paweł Kondraciuk, Aleksandra Kamińska, Małgorzata Fronc i Katarzyna Głowacka, nadali swojej działalności ramy prawne, powołując Fundację Skrzydlaci. 
Pomagają osobom znajdującym się w trudnej sytuacji życiowej - dzieciom i młodzieży z domów dziecka, z rodzin patologicznych, osobom samotnym, rodzicom samotnie wychowującym dzieci, bezrobotnym, wykluczonym społecznie, uchodźcom i ubiegającym się o azyl, a także emerytom. Jak dobre duchy, tam, gdzie trzeba, zawiozą torby pełne mikołajkowych prezentów dla dzieci albo świątecznych pierogów dla głodnych i potrzebujących. 
Ostatnio nawet wyruszyli na Śląsk, do Domu Dziecka w Kaczorowie.  

Świat potrzebuje skrzydlatych uczynków. Gdyby Ktoś z Was chciał dołączyć do nas i wesprzeć Fundację Skrzydlaci, TUTAJ znajdzie informacje, w jaki sposób może to zrobić. 

A ja nie byłabym Biucią, gdybym nie napisała - żaden napój, co to podobno dodaje skrzydeł, nie da Wam takiego kopa, jak zrobienie czegoś dobrego dla innych.