Tak sobie myślę... ten mój blond... tak jakby się już opatrzył trochę. Czy ja wiem... Może by tak w rudości pójść? Pazura sobie dodać, charakteru? Skrócić może? Cięcie na boba teraz takie modne. Szyję mam ładną podobno - nie wstyd by było odsłonić. Taaaak, to jest myśl...
Hmmmm, coś tak jakby się tutaj marszczyło znowu, jak się przyjrzeć, tu nad lewą brwią... Nie, no czołem to się trzeba zająć ponownie, w końcu jestem żywą reklamą Ordon Beauty Center, nie wypada, żeby żywa reklama świeciła zmarszczkami. Mówią niby, że to oznaka myślenia i wybitnego umysłu, ale umówmy się - inteligencja, nawet ta ponadprzeciętna, z dbania o siebie nie zwalnia, a wręcz do niego zobowiązuje. 
I ciuch, koniecznie jakiś seksowny ciuch, mała czarna może? Albo z kolorem zaszaleć tym razem? Czerwień? Podobno dla takiej karnacji, jak moja - wymarzona. I jesienią zawsze trendy. 

Tak to jest być obecną przy metamorfozach. Napatrzy się człowiek, jak się Ktoś przemienia w motyla i nagle sam czuje się, jak bezbarwna ćma. I ma ochotę już, natychmiast, wpaść pod igiełki Pani Doktor, potem pod nożyczki Justyny i farby Ewy, pędzelki i pomadki Idy i między wieszaki Tatiany... A stamtąd prosto przed kamery Adama 
i Natalii i obiektywy Pawła. I na koniec w objęcia zachwyconego męża. 

Ach, pobyć sobie przez jeden dzień tak rozpieszczaną przez wszystkich Księżniczką... 

Zresztą, sami zobaczcie - oto przepiękna Bohaterka naszej metamorfozy. 
Dzisiaj tylko zdjęcia z backstage'u, efekty metamorfozy - już wkrótce.