Mikrodermabrazja. Zawsze intrygował mnie ten zabieg. Podobno najlepiej zrobić go teraz, kiedy skóra naszej twarzy po zimie aż woła o oczyszczenie i odnowę i kiedy słońce jeszcze nie grzeje zbyt mocno. No to postanowiłam - czas w końcu dołączyć do wtajemniczonych. A że w Ordon Beauty Center mamy teraz genialną Panią Kosmetolog, mogłam najpierw zapytać o wszystko, żeby teraz napisać Wam o tym na blogu. 

Mikrodermabrazja to nic innego, jak kontrolowane ścieranie kolejnych warstw naskórka. Głowica przyrządu, którym się ją wykonuje, wyposażona jest w kryształki, podczas tarcia usuwające martwy naskórek i przygotowujące twarz na przyjęcie składników aktywnych.
Pani Kosmetolog poleca mikrodermabrazję osobom z trądzikiem grudkowym, zaskórnikami, płytkimi zmarszczkami, bliznami. Dobrze się sprawdzi też w przypadku skóry poszarzałej, zmęczonej, tracącej jędrność, z pierwszymi oznakami starzenia. Już po pierwszym zabiegu można zauważyć poprawę kolorytu i elastyczności skóry, zmniejszenie płytkich zmarszczek i blizn, oczyszczenie skóry, zredukowanie ilości zaskórników, odblokowanie ujść gruczołów łojowych. Rozświetlenie, odżywienie i nawilżenie. Po prostu bomba regeneracyjna! 

Żeby wzmocnić i utrzymać efekty należy wykonać serię zabiegów, czyli od pięciu do dziesięciu w odstępach dwutygodniowych do miesiąca. Ilość potrzebnych powtórzeń za każdym razem jest ustalana indywidualnie. Ja jestem już po dwóch zabiegach, a w planach kolejne. 

Mam dla Was dwie bardzo dobre wiadomości. Pierwsza to taka, że mikrodermabrazja jest dedykowana praktycznie każdemu rodzajowi skóry. Może być wykonana u osób młodych, borykających się z problemem trądziku (w fazie zaleczonej), zaskórników, blizn potrądzikowych. Nie ma przeciwwskazań, aby wykonać tego typu zabieg u osób skłonnych do alergii, czy ze skórą wrażliwą. Trzeba jednak pamiętać, że przeciwwskazaniem są zakażenia bakteryjne, wirusowe, stany zapalne czy otwarte rany. Wystrzegać się tego zabiegu powinny osoby z opryszczką, aktywną fazą trądziku, łuszczycą, ze skłonnością do naczynek, bliznowcy. 

A druga świetna wiadomość - zabieg jest bezbolesny, zdecydowanie należy do jednego z przyjemniejszych w gabinecie kosmetycznym. Wiecie, to trochę tak, jakby Wam ktoś odkurzał twarz maleńką ssawką i jest to - o dziwo - całkiem miłe uczucie. A jeśli połączy się to jeszcze z sonoforezą i maską algową - mmmm, to już w ogóle odlot. Nie wspominając o masażu, który już po zrelaksuje nas i naszą skórę. Prawie czułam w trakcie tego zabiegu, jak mi się te komórki zaczynają dzielić, wyobrażałam sobie z błogością, jak tworzy się nowy kolagen, dochodzi do przekrwienia skóry, która staje się lepiej dotleniona. Cud, miód, malina!

A na koniec zostawiłam najlepsze. Specjalnie dla Was i specjalnie w MARCU DLA URODY! w Ordon Beauty Center mikrodermabrazja już od 59 PLN!