- Zobacz na przykład to zdjęcie z wakacji... - powiedziałam do Anki, przerzucając fotki na ekranie laptopa.

- Wyglądasz pięknie, co chcesz? 

- No tak. Pięknie. Mam twarzowy, przyznasz sama, baaardzo kobiecy kapelusz, w którym rzeczywiście można wyglądać jak milion dolarów. Szałowe kolczyki, seksowne, uczesane wiatrem i morzem włosy i... wory pod oczami. No zobacz sama - one nie są ani twarzowe, ani szałowe, raczej wkurzające i nieodłączne, niestety. 

- Eeee tam, przesadzasz, nie jest wcale tak źle - przekonywała mnie przyjaciółka.

- No to popatrz tutaj. Nowe zdjęcie na moją stronę internetową. Jakby mi ktoś walnął z liścia...

- Może po prostu byłaś niewyspana...

- Najgorsze jest to, że nie lubię korektorów pod oczy, rolują się i brzydko podkreślają zmarszczki, które niestety dołączyły do worów i cieni i wszystkie razem po prostu mnie załamują. Zawsze wiedziałam, że mi się ten... kostium pod oczami będzie marszczył, po mamie, ale nie myślałam, że tak szybko i że aż tak - kiedy to mówiłam, mój strach o to, co będzie za 5, 10 lat, zaczął mieć coraz większe... oczy. 

- No to trzeba działać, kochana - przerwała moje jęki Anka. - Ja mam cię uczyć? Przecież to ty zawsze jesteś na bieżąco ze wszystkimi nowinkami. A tu, proszę, uczeń przerósł mistrza - roześmiałyśmy się obie. - Słyszałaś o mezoterapii okolic oczu?

- Coś słyszałam, ale nie zdążyłam jeszcze umówić się z panią dokotor, taka jestem ostatnio zapracowana.

- No, te twoje braki snu, siedzenie do późna przy laptopie, na pewno oczom nie pomagają - wtrąciła się Anka. - Ale powiem ci coś, do czego ci się oczy zaraz zaśmieją. Naprawdę warto spróbować tej mezoterapii. Ja też wyłapywałam w lustrze coraz to nowe "kurze łapki", a przez cienie wyglądałam na wiecznie zmęczoną, u mnie to nie miało żadnego związku z ilością snu, "taka uroda", słyszałam zewsząd. Spróbowałam zabiegu mezoterapii raz, spróbowałam drugi raz i okazało się, że może być lepiej, naprawdę lepiej i to nie są reklamowe ściemniarstwa. 

- No tak, nawilżenie, poprawa mikrokrążenia, rozjaśnienie skóry, poprawa konturów, lifting drobnych zmarszczek...

- No! Wreszcie zaczynasz mówić, jak Biucia - ucieszyła się Anka. 

- Zawsze, kiedy rozmawiamy o mezoterapii, myślę o Sharon Stone, to jest prawdziwa reklama tego zabiegu, piękna.

- Piękna - zgodziła się Anka - Jak my. Każda z nas ma w sobie to coś. A co z oczu to z serca, pozbędziesz się niedoskonałości i poczujesz się lepiej, mówię ci. I wyłącz ten Photoshop, to nie jest lekarstwo. Lekarstwem są mała, przyjazna kaniula i koktajle pełne antyoksydantów, peptydów, polifenoli, mikroelementów...

- Taaa, naprawdę uczeń przerósł mistrza - roześmiałam się głośno, serdecznie, a razem ze mną moje przecież jeszcze ciągle młode oczy.