A tak mnie coś podkusiło, żeby się spotkać z Anką, a ta to zawsze mnie zdołuje. "O, coś ci buźka obwisła", słyszę na dzień dobry i już jestem zła. "W twoim wieku to już trzeba sięgnąć po mocniejsze środki" - pada w ślad za miękką skórą... "Taaa? A jakie?" - pytam, udając totalną ignorantkę. "Powinnaś zainwestować w mezoterapię, ja mam za sobą już cykl nakłuwań..." Amerykę odkryła normalnie, jakbym nigdy nie słyszała o tym od mojej Pani Doktor. Ostatnio w wywiadzie z Nią przeczytam, że zabiegi mezoterapii igłowej – mesoliftu są jedną z  najbardziej popularnych metod zapobiegania starzeniu się skóry, przyjaznych i w ogóle Pani Doktor ulubionych. Jeśli coś rekompensuje niską jakość lub utratę “naturalnego” kwasu hialuronowego to musi być dobre, prawa? "Badania wykazują, że wielokrotne wstrzykiwanie preparatu w wierzchnią warstwę skóry właściwej aktywnie i trwale uwadnia naskórek, zwalcza oznaki starzenia (tj: linie, załamania), zwiększa elastyczność skóry i chroni przed wolnymi rodnikami"- no to Wam cytat zapodałam, jak z reklamy. Jak to się odbywa w praktyce? To, czy nakłuwań będzie 5, czy może 10, zależy od wieku, stanu skóry i oczekiwań. Może być koniecznych kilka sesji, aby uzyskać zamierzony rezultat, ale nie od razu Rzym zbudowano przecież. Pomiędzy sesjami zalecana jest przerwa trwająca ok. 2 tygodnie, akurat, żeby się nastroić na koleny zabieg i zacząć cieszyć rezultatami poprzedniego.

Przeczytałam w wywiadzie, że mesolift polecany jest szczególnie osobom: palącym papierosy, ze zmęczoną skórą, po złuszczaniu naskórka (dermabrazja, peelingi), narażonym na działanie słońca lub mrozu przez dłuższe okresy, po porodzie no i profilaktycznie dla każdego. Zabiegi powinien wykonywać wyłącznie lekarz.

No więc ja się teraz będę do zabiegu przygotowywać. Mentalnie bardziej, bo innych przygotowań to on jakoś nie wymaga. Takie tam standardowe - nie należy zażywać aspiryny, ani produktów pochodnych, przeciwzapalnych, leków przeciwzakrzepowych, ani dużych ilości witaminy C na trzy dni przed sesją zastrzyków. Skóra musi być pozbawiona makijażu bezpośrednio przed zabiegiem, ale to oczywistość.

A potem tylko krem znieczulający na obszar poddany zabiegowi około 10-20 minut przed sesją i... jedziemy z tym koksem, przepraszam - kwasem :D Zabiegi mesoliftu przeważnie wykonywane są na obszary takie jak: twarz, szyja, dekolt, rzadziej wierzchnia część dłoni. Ostatnio podobno coraz bardziej popularne jest ostrzykiwanie skóry łokci i kolan. Kolana to może, może bym wzięła pod uwagę, czemu nie? Nakłucia są płytkie jak cyknięcia komarka, na głębokość 1 lub 2 mm co ok. 0,5 cm. Po zabiegu możecie zażyczyć sobie wmasowanie kremu z witaminą K lub innego preparatu ograniczającego możliwość pojawienia się drobnych siniaczków. Trochę może Wam się skóra zaczerwienić, ale nikt nie lubi, jak go kłują. Drobne krwiaczki mogą się pojawić, ale nie muszą wcale. No i jeszcze, w zależności od zastosowanej techniki oraz rodzaju skóry, mogą być widoczne małe grudki przez 2-3 dni po sesji. Dlatego informujcie lekarza o planach towarzyskich lub zawodowych, aby można było wybrać odpowiedni termin sesji, po co się niepotrzebnie stresować? No i jeszcze - solarium, słońce i sauna - lepiej przez trzy dni po zabiegu ich unikać, ale... czym są trzy dni wobec miesięcy z piękną buzią? Ewentualnie kolanem? A piękno, jak wiadomo, wymaga poświęceń, na szczęście w tym wypadku nie takich znowu dużych.

O przeciwwskazaniach dodam słów parę, żeby nie było, że wybiórczo potraktowałam temat. Kobiety w ciąży i karmiące piersią, miejsca z problemami skórnymi typu zapalnego i/lub infekcje (trądzik, opryszczka…), skłonności do nadmiernego powiększania się blizn, choroby układu immunologicznego, choroby wywołane przez paciorkowce, immunoterapia, nadwrażliwość na kwas hialuronowy - temu wszystkiemu z mezoterapią nie po drodze.

A mnie owszem, i to bardzo!
Znacie tę teorię, że podobno kobiety stroją się dla innych kobiet, wcale nie dla mężczyzn? Czyżby dotyczyło to też zabiegów medycyny estetycznej?