Często pojawiają się jako pierwsze. Nie wiadomo, czy więcej ich od śmiechu i całego kalejdoskopu emocji, które przeżywamy, czy - najzwyczajniej w świecie - od zapominania o okularach przeciwsłonecznych. Nazywamy je tak niewinnie i pieszczotliwie, a jednak - bywa, że spędzają nam sen z powiek i w gruncie rzeczy - wcale takie niewinne nie są. Kurze łapki. Dla mnie to wyraźne zwiastuny dojrzałości, pierwszy znak, że robi się poważnie i że - po prostu  - zaczynam się starzeć. Dziś jeszcze łapki, a za chwilę to będą… łapiszcza. Oglądam się w lusterku powiększającym (błąd! - nigdy tego nie róbcie, bo przestaniecie się sobie zupełnie podobać) i wpadam w lekką panikę.  

Przez chwilę jeszcze próbuję walczyć z nimi najprościej - przy pomocy kremów pod oczy, stawiam przede wszystkim na nawilżanie, choć wiem, że wkrótce będę musiała wytoczyć cięższe, przeciwzmarszczkowe działa. Problem tylko w tym, że jestem alergiczką i większość kremów pod oczy potwornie mnie uczula, dlatego tak długo wzbraniałam się przed regularnym ich używaniem. Wciąż robię to niechętnie, najczęściej na noc. Kupuję za to okulary przeciwsłoneczne, u dobrego optyka, z filtrem. Dzięki temu przestają tak bardzo się marszczyć na słońcu. Widzę jednak, że to nie wystarczy, mleko się rozlało - pewnych procesów nie jestem w stanie w ten sposób zatrzymać. 

Ja - nie, ale jest mój przyjaciel botoks, który, od kiedy się znamy, nigdy jeszcze mnie nie zawiódł. 

Kto czyta mnie regularnie, ten wie, kto jest tutaj od niedawna - temu przypomnę, że toksyna botulinowa blokuje sygnały nerwowe w mięśniach, dzięki czemu twarz staje się zrelaksowana, a zmarszczki - łagodniejsze. Moja Pani Doktor wprowadza preparat, nakłuwając mięśnie w okolicy oczu z delikatnością motyla, nie wymagającą żadnego znieczulenia. Nie trzeba się do tego ani specjalnie przygotowywać, ani obawiać efektów ubocznych. Największe, jakich możemy się spodziewać, to delikatne mrowienie albo krwiaczek w miejscu iniekcji - przemijające. Zaręczam, że patrząc na mnie, nie odgadnęlibyście, że wstrzyknięto mi jakikolwiek botoks - to jest właśnie ten spektakularny efekt odmłodzenia przy stosunkowo małej inwazyjności. Jedyne wyrzeczenie? 3-4 godziny po zabiegu unikamy schylania się i leżenia, a potem ćwiczymy przez pół godziny mięśnie mimiczne, w które wstrzyknięto preparat. Nie masujemy miejsca po podaniu botuliny, nie pijemy alkoholu, ale to osoby zaprawione w botoksie wiedzą. Oblewać zabieg będziemy za kilka dni. A wierzcie mi, jest co świętować. Efekty usunięcia kurzych łapek utrzymują się do 6 miesięcy. Mimo że mięśnie stopniowo wracają do dawnych kształtów, a wraz z nimi po pół roku wracają zmarszczki - mają jednak dużo mniejsze natężenie. W końcu na długi czas botoks okiełznał naszą tendencję do marszczenia się i mięśnie to zapamiętują. A gdyby miały zamiar znowu zapomnieć, kolejna porcja botoksu skutecznie im przypomni. 
 
W czerwcu wypłycanie kurzych łapek botoksem w Ordon Beauty Center w rewelacyjnej cenie - 450 PLN, w tym ewentualna korekta gratis. I na pół roku kurze łapki z głowy. Co ja piszę - z oczu! A co z oczu, to i z serca, można odetchnąć z ulgą i znowu spojrzeć na siebie z radością.